Jeste¶ tu: Relacje / ¦ladami Głównego Szlaku Beskidzkiego



¦ladami Głównego Szlaku Beskidzkiego

Beskid ¦l±ski i Żywiecki, wrzesień 2007 r.

Szlak czerwony

Założenia było proste - przej¶ć Główny Szlak Beskidzki w kilku etapach, co roku kawałek. Ostatecznie nie trzymali¶my się GSB za wszelk± cenę tylko modyfikowali¶my trasę, głównie z powodu pogody. Nic na siłę. I tak powstała nasza trasa "¦ladami GSB".

Dzień I

Wszystko zaczęło się tam gdzie powinno, czyli w Ustroniu. Przyjechali¶my do¶ć póĽno, więc czekała nas króciutka trasa. Już na pocz±tku pogoda chciała nam pokazać, że to ona będzie główn± bohaterka tego urlopu. Z nieba leciał drobny deszczyk, a my spokojnie zaczynali¶my nasza przygodę z GSB.

Pierwsze podej¶cie pod Równicę i już zmęczenie - dobrze, że pierwszy dzień to rozgrzewka. Po drodze mijamy Kamień Ewangelików, gdzie króciutko odpoczywamy. Słońce już prawie całkowicie zaszło. Już prawie po ciemku dochodzimy do schroniska, gdzie rozbijamy namiot w do¶ć fajnym miejscu.

Dzień II

Dzień zaczynamy od zej¶cia do Ustronia Polany na mszę ¶więt±. Kontynuuj±c trasę podchodzimy pod Czantorię. Braki kondycyjne daj± o sobie znać - męczymy się z ni± strasznie. Czasem ludzie dziwnie się na nas patrz± lub bez oporów komentuj± do¶ć niegrzecznie nasze podchodzenie z dużymi plecakami. Jak powiedziała jedna pani w klapeczkach - "...co za głupota". Hmmm ...

Odpoczynek na Czantori

Na Czantorii czeka na nas zasłużony odpoczynek przy kawce z termosa. Wylegujemy się w słoneczku i modyfikujemy plany - dzi¶ na Stożek już nie dotrzemy. Jeszcze kilka fotek i ruszamy. Już spokojniej - nie szarpiemy się tak by zd±żyć do celu, bo mija się to wła¶nie z celem... wędrowania. Po drodze mijamy stację turystyczn± ¦wiatowid i pięknym szlakiem, już wieczorn± por±, podchodzimy do schroniska na Soszowie. Okazuje się (dla nas zdumionych), że nie możemy nigdzie w pobliżu schroniska rozbić namiotu - jeste¶my przy granicy.

Resztkami sił schodzimy do Wisły Jawornika, gdzie biwakujemy w dobrze znanym nam miejscu, co dodaje otuchy. Dzień był męcz±cy, więc z rado¶ci± jemy pyszn± kolację i kładziemy się spać.

Dzień III

Dzi¶ czeka nas kolejny ciężki dzień i, jak się okaże, ostatni słoneczny. Ruszamy w dalsz± drogę. Podej¶cie pod Soszów, który budzi z rana w nas mieszane uczucia, i dalej na Stożek. Szlak urokliwy, z pięknymi widokami na Beskid ¦l±ski. Pode¶cie pod sam Stożek strome, choć widać już, że kondycja nam się poprawia i nie męczymy się z nim tak jak z Czantori±. W schronisku odpoczynek - zupełnie inne jest to schronisko poza sezonem, naprawdę tu odpoczywamy.

Widok z Kiczor

Kolejny punkt na dzi¶ to Kiczory, sk±d mamy piękny widok m.in. wła¶nie na Stożek. Dalej maszerujemy na przełęcz Kubalonka. Gdy dochodzimy do Kubalonki zaczyna padać i to konkretnie. Na przełęczy upewniamy się co do dalszej drogi i już z pelerynami idziemy dalej. Jeszcze tylko zej¶cie w zł± stronę do Pałacyku Prezydenta, powrót na szlak i już w ciemno¶ci, z czołówk± za przewodnika, docieramy do schroniska na Stecówce.

Jeste¶my już przemoczeni i zmarznięci. Niestety w schronisku nikt nam nie chce otworzyć. Mimo do¶ć upartego dobijania się przez nas, nawet nie otwarto nam okna, żeby wytłumaczyć dlaczego nikt nie chce nas wpu¶cić - tylko jaki¶ gesty przez okno, które nic nam nie mówiły. Jako¶ ciężko nam pogodzić się z t± sytuacj±. Nie takiego przyjęcia oczekiwali¶my. Kawałek dalej zostajemy bardzo mile przyjęci. Dzi¶ czeka nas k±piel i spanie w ciepełku.

Dzień IV

¦pimy dłużej niż zamierzali¶my, a i zbierali¶my się do¶ć długo, ale w końcu jaki¶ odpoczynek po dwóch poprzednich dniach nam się należy. Wyruszamy a deszcz dalej pada. Do¶ć ciężkim, bo kamienistym i zabłoconym na zmianę szlakiem docieramy powolutku do schroniska na Przysłopie. Tam trochę suszymy swoje rzeczy i wcinamy co tam tylko mamy w plecakach. Obsługa miła, mimo że wydajemy tylko "kilka groszy" na wrz±tek. W międzyczasie dociera jaka¶ niemiecka wycieczka i wszyscy patrz± się na nas i nasze plecaki tak, że powolutku czujemy się tu atrakcj± turystyczn± :).

borowki

Ruszamy na Barani± Górę. Podziwiamy po drodze krzewy borówek w kolorach jesieni, dzięki którym szlak jest naprawdę przyjemny. Barania Góra, tak jak poprzednio kiedy tu byli¶my, nie raczy nas pięknymi widokami z wieży. Może za trzecim razem gdy tu przyjdziemy? W drodze na Magórkę Wi¶lańsk± szukamy szlaku - niestety tyle powalonych drzew, że nigdzie nie widać oznaczeń. Idziemy więc zgodnie z intuicj± i dochodzimy na szczyt sk±d rozpo¶ciera się ładny widok. Deszcz już nie pada, więc i morale wzrasta.

Szlak prowadzi dalej grzbietem, więc możemy podziwiać widoki i piękne skały wzdłuż niego. Nad Barani± zza chmur wychodzi wreszcie słońce, pora wieczorna, zmęczenia tak bardzo jeszcze nie czujemy, więc idzie się do¶ć milo. Schodz±c do Węgierskiej Górki podziwiamy piękny zachód słońca i okazałe grzyby przy drodze. Niestety z powodu zmęczenia, które z każdym krokiem jest coraz bardziej uci±żliwe, morale mi siadło i nie zrobiłem ani jednego zdjęcia (niestety). Namiot rozbijamy w Węgierskiej Górce w... ogródku:) - dziękujemy gospodarzom.

Dzień V

Rysianka - widok ze schroniska

W nocy zaczyna padać, a raczej lać na całego, więc poranek mamy do¶ć ciężki. Jako¶ z trudem pakujemy mokry namiot i resztę gratów do plecaków, i ruszamy na mszę do słynnego ko¶cioła pw. ¶w. Maksymiliana Kolbego w Ci¶cu. Po mszy idziemy do Węgierskiej Górki, żeby uzupełnić zapasy i wrócić na szlak. Niestety pogoda nic się nie poprawia, wręcz przeciwnie. Zajadamy się kiełbas± i bułkami ¶l±skimi :)(mieszkaj±c na ¦l±sku nawet nie wiedzieli¶my, że tak się nazywaj±).

Dalsze moknięcie nie za bardzo nam się u¶miecha, a i na widoki podczas dalszej trasy nie ma... widoku. Podjeżdżamy więc do Żabnicy autobusem i dalej idziemy na Rysiankę. Morale nam spada coraz bardziej. Jeste¶my mokrzy, a czym wyżej tym zimniej. Po drodze natrafiamy na coraz większe połacie ¶niegu, ale i tak jeste¶my mocno zaskoczeni widokiem o¶nieżonej Rysianki.

Postanawiamy wzi±ć nocleg w schronisku i przesuszyć rzeczy z namiotem wł±cznie. Pokój się dopiero nagrzewał, więc trochę potrwało zanim odczuli¶my miłe ciepełko. Schronisko było puste, przyjemnie ciche... ach.

Dzień VI

Dzień zapowiada się nadal kiepsko - przynajmniej je¶li chodzi o pogodę. Co prawda ¶nieg się roztopił, ale pada deszcz. Że niezbyt u¶miecha nam się dalsza wędrówka w takich warunkach, szybko postanawiamy zostać na Rysiance jeszcze jeden dzień. Łazikowanie ograniczamy do spaceru na Halę Lipowsk± i wokół schroniska na Rysiance.

Cały dzień upływa nam na błogim lenistwie, spacerach i rozmowach przy kawie b±dĽ ciepłej herbacie.

Dzień VII

Dzi¶ ruszamy na szlak, nasz plan to Hala Miziowa i Hala Górowa, gdzie zamierzamy przenocować. Trasa krótka, więc wyruszamy do¶ć póĽno. Nadal pada do¶ć solidnie, dlatego odpoczynki robimy nieliczne i krótkie.

Na Hali Górowej

W końcu wyłania nam się z mgły schronisko na Hali Miziowej. To odpoczywamy dłużej, suszymy się i zajadamy się bakaliami oraz sprawdzamy aktualn± prognozę pogody na najbliższe dni. Niestety nie s± one optymistyne.

Ruszamy dalej na Halę Górow± i nie wiedzieć dlaczego humory dopisuj± nam tak, że prawie cał± drogę ¶piewamy wymy¶lone na prędce piosenki. Hala przykryta ¶niegiem, a osoby pełni±ce dyżur trochę zdziwione, że kto¶ w tak± pogodę bł±ka się po górach. Ciepła herbata, kolacja i idziemy spać. ¦pimy w bacówce na otrzymanych materacach i w większo¶ci swoich ubrań. Mamy letnie ¶piwory bo to w końcu wrzesień...

Dzień VIII

Zej¶cie z Hali Miziowej

Budzimy się do¶ć wcze¶nie, a raczej budzi nas zimno. Zjadamy resztę wczorajszej kolacji i powoli zbieramy się w drogę. Pogoda... wiadoma. Zatrzymujemy się na dłużej na Hali Miziowej sprawdzaj±c naj¶wieższ± prognozę pogody i zastanawiaj±c się co dalej. Prognoza przewiduje dzi¶ przeja¶nienia, ale w najbliższych dniach dalej ma padać.

Schodzimy z Miziowej na przełęcz Glinne i rzeczywi¶cie przeja¶nia się i robi przyjemnie ciepło. A my przez cał± drogę zastanawiamy się dalej: GSB czy powrót do domu. Dochodz±c do przełęczy nadal nie jestesmy pewni i na chybił trafił podejmujemy decyzję o powrocie do domu. I oto proszę: na przystanku stoi sobie autobus do Katowic. Więc w drogę.

Jeszcze w drodze powrotnej w autobusie dowiadujemy się z radia o lokalnych powodziach i podtopieniach. Deszcz leje aż do czwartku.

Info Więcej zdjęć z tej wyprawy w naszej galerii ¦ladami GSB

Copyright © 2006 - 2017 http://mojegory.com.pl Tudum - strony internetoweStrona głównaPolityka prywatno¶ciGaleria zdjęćForumRelacjeKontaktKanał RSS