Jeste¶ tu: Relacje / Wielka Fatra



Wielka Fatra to już przeszło¶ć - relacja Staszka

Klamka zapadła, w końcu udało się zgrać czasowo i co ważne było, z kim.

Dwa lata minęły jak po raz pierwszy zobaczyłem Wielk± Fatrę o ile dobrze pamiętam z pocz±tkiem lutego podczas próby wej¶cia na Ploske 1532m n.p.m. Fajne górki takie ciche... Z niezłymi widokami i warunkami zimowymi, s± tam chatki bez nadzoru, bardzo przydatne zwłaszcza, je¶li chodzi się bez namiotu. Fatra to jedne z tych gór, w których zrodził się nowy pomysł, „przej¶cie zim±” na nartach. Latka mijały, po drodze udało mi się zarazić kompana od wycieczek, że narty tourowe to niezła frajda.

Drugi dzień Bożego Narodzenia 2005r a raczej pierwszy, godzina 18 spotykamy się i ruszamy do znanej nam chatki, tej z przed 2 lat może jeszcze tam stoi... stała. Około 24 może nieco póĽniej dotarli¶my. Okazuje się, że nie jeste¶my sami w tego typu pomysłach. Dwoje Słowaków miało zamiar spać (mam nadzieję, że za bardzo nie przeszkadzali¶my) sami poszli¶my spać po szybkim posiłku. Rano mała integracja okazuje się, że nasi południowi s±siedzi podobnie jak my kiedy¶ nie doszli na Ploskę, zmęczył ich ¶nieg sięgaj±cy powyżej kolan. Nam się udało. Pewnie to przez narty - daj± możliwo¶ci w miarę swobodnego poruszania się i niezła frajdę przy zjazdach. Ach ten spokój ta niewiadoma i te pierwsze ¶lady... Na koniec jad±c do domu niemal klasycznie podsumowanie zimowych wyjazdów ma miejsce w ciepłej wodzie z widokiem na tatry czę¶ciej na niebo z reguły jest zbyt ciemno by widzieć tatry zachodnie. Tam obgadujemy kolejny plan..

Trzy tygodnie póĽniej.
Zgodnie z umow± i wcze¶niejszymi planami dotarli¶my do Rużomberoka. Zaparkowali¶my samochód i ruszyli¶my jak przystało na klasycznych narciarzy wyci±giem na Malina brodo po drodze szok. Nigdy nie jechałem kolej± gondolow± o mało też bym nie jechał, bo jednorazowy wyjazd jest strasznie drogi... ale czas nas gonił... Wynagrodzeniem były widoki na tatry, mał± Fatrę, babi±.... Po drodze nie obyło się bez strachu. Ostro zastanawiałem się jak ja wsi±dę do kolejki krzesełkowej z plecakiem biwakowym, czyli 40 l i takie tam gadżety przytroczone. Udało się, plecak nie spadł. Na górze czas mijał na podziwianiu widoków robieniu zdjęć, pogoda była jak z bajki. Opuszczamy „ cywilizację” wkroczyli¶my w las i tak małym trawersem dotarli¶my na przełęcz pomiędzy Malinne a Vtacnik. Pierwszy posiłek i widoki na Tatry Niżne... I kolejna niespodzianka na 1000m ¶mierdzi gaz... to oznacza tylko jedno wbijany camingaz jest nic nie wart bez gazu... nast±piło rozszczelnienie. Do mnie docierała tylko jedna my¶l, nici z ciepłego posiłku dalszy dzień pod znakiem zapytania. Ale co tam na głowę mamy po 0,5 l płynu... Zakładamy foki i dalej w drogę kierunek Mała Smerkowica 1485m. Miejscami trasa daje niezły test na możliwo¶ci foki czasem idziemy zakosami stromizna daje się we znaki. Szlak był nieˇle przetarty, na otwartych przestrzeniach jest tyczkowany, czułem się jak na babiej. Powoli się ¶ciemniało, planowo powinni¶my doj¶ć pod hotel smerkowica, ostatecznie zdecydowali¶my się spać przy wojskowym o¶rodku wypoczynkowym Smerkowica tak by rano sk±binować wrz±tek... Tak o to jak nigdy drażnił mnie nocleg „ byle gdzie”, ale jak mus to mus. Kopiemy przykrywamy zasypujemy i wskakujemy w ¶piwory, kolacja, sen nie do końca wygodny. Ale jak to mówi± „jak sobie po¶cielisz tak się wy¶pisz” w końcu mija nocleg w bieli. Rano wyszli¶my na poszukiwanie „wrz±tku” wydawało mi się, że z tym nie powinno być problemów a jednak mamy, tak zwan± herbatę po rumuńsku... czyli zaparzyć się zaparzyła... Kolejny dzień również przyniósł przygodę a raczej zmianę planów dochodz±c pod Czarny kamień zdecydowali¶my się na wcze¶niejsze zej¶cie do doliny Revucy niby czerwonym szlakiem niby po czyich ¶ladach w każdym razie do wła¶ciwej doliny z piwem kofol± i przystankiem autobusowym dotarli¶my, z 50 minutowym zapasem do odjazdu ostatniego autobusu w kierunku Rużomberoku. Kto¶ by powiedział zgubili¶my się, możliwe, ale narty zima.. i brak szlaku to kalkulacja. Poza tym ja się nie gubię tylko poznaje nowe drogi... I Tak o to zrealizowałem pomysł sprzed kilku lat... Musze się jeszcze nauczyć jeˇdzić miedzy drzewami... bowiem ostatnia faza dała się we znaki... Trochę się zmachałem, czego¶ nauczyłem i nowe do¶wiadczenie nabyłem, w tak niewinnym przej¶ciu, które latem można zrobić w jeden dzień... Teraz mam nowe pomysły i stale mnie gdzie¶ nosi...

Copyright © 2006 - 2017 http://mojegory.com.pl Tudum - strony internetoweStrona głównaPolityka prywatno¶ciGaleria zdjęćForumRelacjeKontaktKanał RSS